Zakatował sąsiada na śmierć







Dożywocie grozi 22-letniemu mieszkańcowi Mielca, który tak pobił 62-letniego mężczyznę, że ten w wyniku odniesionych obrażeń zmarł w szpitalu. Do tragedii doszło w poniedziałek (14.08) wieczorem.




Wtedy to do domu 62-latka wtargnął mieszkaniec pobliskiej ulicy. Był pod wpływem alkoholu, krzyczał i demolował wyposażenie mieszkania. Podczas awantury zaatakował on właściciela domu kopiąc i bijąc go po całym ciele. Świadkami zdarzenia była matka agresora i znajomy ofiary.




Ten drugi pobiegł po pomoc do sąsiedniego domu. W tym czasie 22-latek uciekł. Długo jednak nie cieszył się wolnością, bo wkrótce potem wpadł w ręce policji. Miał 2 promile alkoholu w organizmie. Mniej więcej w tym czasie karetka pogotowia zawiozła pobitego 62-latka do szpitala. Tam mimo wysiłków lekarzy, mężczyzna zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.




Przeprowadzone przez mundurowych czynności w postaci przesłuchań świadków oraz zabezpieczenia materiału dowodowego (dokumentacja fotograficzna, oględziny miejsca zdarzenia i zabezpieczenie śladów) pozwoliły przedstawić 22-latkowi zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz kierowania gróźb w stosunku do członków rodziny. Mężczyzna nie przyznał się do winy.




Przekonywał, że niczego nie pamięta. Dowody są jednak jednoznacznie. Świadczy o tym fakt, że sąd zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci aresztu na okres trzech miesięcy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.