Z parku na osiedlu Kazimierza Wielkiego zniknie ponad tysiąc dwieście drzew

Przygotowywana od kilku miesięcy rewitalizacja Parku Leśnego przy ulicy Kazimierza Wielkiego w Mielcu wzbudza kontrowersje. Zadanie ma dotyczyć m.in. na usunięciu ponad 1 200 drzew i 33 metrów kwadratowych krzewów. Nie akceptują tego okoliczni mieszkańcy. Mówią, że chcą parku, a nie jego betonowej karykatury. Magistrat jest jednak nieugięty.




Na części z drzew pojawiły się grzyby i szkodniki. Innym problemem jest nadmierne zagęszczenie lasu, które nie pozwala na wzmocnienie się drzew zdrowych. W parku są też gatunki obcego pochodzenia, które działają destrukcyjnie na otoczenie. Trzeba też usunąć drzewa martwe – mówił prezydent Jacek Wiśniewski i dodaje, że w parku pojawi się około 500 nowych drzew i ponad 10 tysięcy krzewów.

Agnieszka Garncarz: – To lata zaniedbań

Co na to mieszkańcy? – Cały czas wierzymy w dobre intencje miasta – podkreśla Tomasz Bednarczyk, przewodniczący Rady Osiedla Kazimierza Wielkiego. – Jesteśmy zwolennikami  rewitalizacji parku, ale liczba drzew zdrowych przeznaczonych do wycinki zatrważa nas. Jesteśmy w kontakcie z urzędnikami. Liczymy na to, że wypracujemy jakiś konsensus z korzyścią dla nas wszystkich. Chcemy, żeby zieleni w mieście było jak najwięcej, nie tylko w parku przy ul. Kazimierza Wielkiego, ale ogólnie w całym Mielcu.

Niespełna dwa miesiące temu w magistracie obie strony spotkały się w tej sprawie. Czy udało się dojść do porozumienia? – Ustalono, że powoływana zostanie społeczna rada, tak żeby także mieszkańcy razem z nami mogli uczestniczyć w realizacji tego projektu – relacjonuje Agnieszka Garncarz, kierownik Referatu Ochrony Środowiska i Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Urzędzie Miasta.




Rewitalizacja tego parku jest koniecznością. Ma to związek z tym, że stan wielu drzew jest fatalny – zaznacza. – Może faktycznie liczba sztuk przeznaczonych do wycięcia jest duża, ale żeby uratować ten park musimy podjąć takie kroki. Stan do którego został doprowadzony tej park jest wynikiem wieloletnich zaniedbań ze strony urzędu, ale także blokady ze strony mieszkańców. Zdajemy sobie sprawę, że każde drzewo jest cenne, ale innego wyjścia tu nie ma. Żeby coś posadzić, musimy coś wyciąć.

Czytaj również

Osiedle Kazimierza Wielkiego: – Nie ma zgody na robienie z parku karykatury

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.