Prezydent mówi, że budowa hali będzie dużo droższa; radni PiS, że… tańsza

Budowa hali widowiskowo-sportowej to największa inwestycja Mielca nie tyle tego roku, co dekady i to pewnie nie jednej. Wedle umowy zawartej z wykonawcą, zadanie to powinno kosztować 136 mln zł, ale wszystko wskazuje na to, że kwota ta będzie dużo większa. Choć pojawiają się też głosy z ław opozycji, że budowa hali kosztuje dużo, dużo mniej.




Sam projekt przyszłej hali sportowej robi wrażenie. Główna arena obiektu dedykowana ma być dyscyplinom zespołowym. Będą tam trybuny na 3023 widzów, a obok: szatnie, sala konferencyjna, kilka pokoi trenerskich i niewielka sala rozgrzewkowa. Na część basenową hali, której powierzchnia wyniesie ponad tysiąc pięćset metrów kwadratowych, składać się będą trzy nowoczesne niecki.

Swół: – Jest dotacja

Termin zakończenie budowy planowany jest na wiosnę 2021 r., ale mało kto w tę datę wierzy. Według najnowszych informacji opóźnienie w realizacji inwestycji może osiągnąć ponad 250 dni.

A jakie będą koszty? Oficjalnie jest to 136 mln zł, choć już wiadomo, że to będzie więcej. – Przy wzroście kosztów usług i życia wartość tej inwestycji na pewno się zwiększy. Do tego dojdzie wyposażenie przyszłej hali, za które również trzeba będzie zapłacić – przestrzega prezydent Jacek Wiśniewski.




Tymczasem opozycja przekonuje, że przedsięwzięcie, przynajmniej „na papierze”, nie kosztuje 136 mln zł, tylko… 78 mln zł. – Jest przecież dofinansowanie, które poprzednik pana prezydenta wywalczył. I jest też zwrot WAT, które zasila dochody bieżące – wyliczał Radosław Swół, przewodniczący klubu radnych PiS.

– Ja wiem, że jest dotacja, ale w budżecie nie mogę operować wirtualnymi pieniędzmi – odpowiedział prezydent. – Na tę chwilę jeszcze żadnego WAT nie możemy odliczyć, więc dalej ponosimy koszty.

Czytaj również

Ponad 250 dni opóźnienia w budowie hali sportowej i trzy miliony złotych drożej




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.