Po co nowe etaty w weterynarii? Po to, żeby zatrudnić “kolesi” włodarzy?







Zatrudnienie weterynarzy w publicznej jednostce nie jest łatwe. Główną przeszkodą są niskie pensje. Dlatego opuszczają publiczne inspektoraty, po to by zasilić prywatny sektor, albo wyjechać zagranicę. W Mielcu sytuacja jest specyficzna. Powiat, który jest nr 1 na Podkarpaciu pod względem produkcji trzody chlewnej, powinien być szczególnie chroniony przez służby weterynaryjne.

Stąd decyzja starostwa o przekazaniu im pomieszczeń w budynku przy ul. Curie Skłodowskiej 8. Są też zapowiedzi dotyczące uruchomienia kolejnych etatów. W ślad za tym pojawiły się sugestie, że cała operacja ma na celu zatrudnienie „kolesi” włodarzy powiatu.




Jako osoba związana z rolnictwem chcę zaprotestować przeciwko nieuzasadnionej krytyce i fali hejtu, jaka wylewa się w tej sprawie. Biorą udział w tym niektórzy radni – oświadczył Zbigniew Działowski, członek Zarządu Powiatu. – Główną barierą w pozyskaniu do pracy lekarzy weterynarii jest wysokość ich wynagrodzenia, na które powiat nie ma wpływu. Inspekcja weterynaryjna jest w strukturach rządu.




Inny członek Zarządu Powiatu, Andrzej Chrabąszcz przypomina, że przedstawiciel wojewódzkiego lekarza weterynarii obiecał odpowiedzieć mu na pytanie dotyczące niskich pensji mieleckich weterynarii. – Wygląda na to, że zostałem zignorowany w bardzo ważnej sprawie – komentował Chrabąszcz. – Potrzeba nam nie tylko więcej etatów na naszej weterynarii, ale też i wyższych wynagrodzeń.




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.