Na żydowskiej działce na starówce jest już czyściej, tylko jak długo tak potrwa?







Należący do gminy żydowskiej niewielki skwer za Biedronką, na mieleckiej starówce, stał się popularnym miejscem schadzek miejscowych miłośników picia alkoholu „pod chmurką”. Kiedy robi się cieplej, zaczyna się robienie z tego miejsca knajpy, toalety i noclegowni. Efekty tego są, jakie są, czyli sterty śmieci, w tym niezliczone ilości pustych butelek po wypitych trunkach.

A wszystko to w centrum miasta. Problem potęgują kwestie własnościowe tej działki. – Zwróciliśmy się do nich na piśmie, żeby uporządkowali ten teren – mówił dwa miesiące temu prezydent Jacek Wiśniewski. – Jeśli sami nie są w stanie tego zrobić, to poprosiliśmy, żeby scedowali ten obowiązek na nasze miejskie służby – obiecał i słowa dotrzymał, bo w ostatnim czasie plac przy Biedronce jest tak czysty. Tylko, że stało się tak nie za przyczyną właścicieli działki. Posprzątano tam na koszt miasta.




Jestem mile zaskoczony, nie ma porównania z tym co było – przyznaje radny Zbigniew Rzeźnik. – Zauważyłem tam dwie „świeże” butelki. Wcześniej tam nie dało się przejść, tyle było śmieci. Obawiam się jednak, że pojawi się problem, kiedy na drzewach pojawią się liście. Wtedy znowu zacznie się tam przesiadywanie osób, które zrobią sobie z tego miejsca knajpę, toaletę i miejsce do spotkań towarzyskich.




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.