Marian Kokoszka: – Informacje o rezygnacji z Caracali są wiarygodne




Publikacja „Naszego Dziennika” o rezygnacji polskiego rządu z zakupu francuskich śmigłowców Caracal zelektryzowała nie tylko nasz region, ale i cały kraj. Nic dziwnego, bo chodzi o gigantyczny kontrakt, wart – bagatela – 13,5 miliarda złotych.

Z wielką nadzieją na dalszy rozwój sytuacji oczekuje Marian Kokoszka, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Polskich Zakładach Lotniczych w Mielcu. Oto co na temat powiedział w rozmowie z dziennikarzem Super Nowości, Pawłem Galkiem

Ja uważam, że informacja o rezygnacji rządu z zakupu francuskich śmigłowców to pierwszy krok w dobrym kierunku. Nie mam co do tego najmniejszej wątpliwości. Jestem również przekonany, że kolejne działania doprowadzą do takiego rozstrzygnięcia, gdzie beneficjentami przetargu MON będą firmy, które produkują taki sprzęt w Polsce.

Czyli informacja Naszego Dziennika jest wiarygodna?

Tak, bo takie deklaracje padały już ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej i pani premier Beaty Szydło. Rozmowy z firmą Airbus Helicopters (producentem Caracali – przyp. red.) do tej pory musiały być prowadzone w dobrej wierze. Jednak wobec negatywnego stanowiska, jak rozumiem, Francuzów podczas negocjacji, polski rząd podjął decyzję, że wycofuje się z tego kontraktu. I myślę, że jest to dobry krok, choć dopiero pierwszy. Umowa offsetowa, na podstawie której negocjowano, mówiła, że Francuzi powinni przekazać Polsce wartość offsetu na poziomie wartości kontraktu, czyli ok. 13,5 mld zł. I tu były sprzeczności, bo Francuzi mieli uruchomić fabrykę w Polsce i zrealizować wiele innych zadań. Tymczasem okazało się mieli inną wizję niż polski rząd, który stanowczo upierał się, że mają to być inwestycje branżowe, czyli polegające na wzmocnieniu potencjału obronnego naszego kraju. Stąd – jak sądzę – taka, a nie inna decyzja .

To ogromna szansa dla mieleckich zakładów…

Oczywiście. Ale nie tylko dla mieleckich, bo myślę, że i Świdnik coś na tym zyska. To też pokazuje, że mieliśmy rację mówiąc w ubiegłym roku, że wybór jednej platformy był błędem. Pokazała to norweska katastrofa śmigłowca Puma. Przypomnę, że maszyna ta została zbudowana na tej samej platformie co Caracal. Przez to dziś praktycznie wszystkie tego typu śmigłowce są uziemione. Gdyby polski rząd kupił je, to dziś mielibyśmy “pasztet”. Dlatego uważam, ze tym razem MON zadysponuje co najmniej dwie platformy.

Co dalej?

Możliwe są różne warianty: albo MON ogłosi nowy przetarg, albo dokonany zostanie zakup śmigłowców w trybie dyrektywy unijnej o bezpieczeństwie państwa, czyli z wolnej ręki. Sprawa ostatecznie powinna się wyjaśnić do końca wakacji. Unieważnienie tego przetargu było naszym pierwszym celem. To jest ten pierwszy krok. Teraz trzeba unieważnić przetarg i rozpisać nową procedurę, albo kupić śmigłowce z wolnej ręki.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.