Histeryczna polityka historyczna

„Właściwa” polityka historyczna jest jednym z priorytetów obecnej władzy. „Właściwa” znaczy zapewne: zgodna z wyznawanymi przez władzę poglądami na rzeczywistość i służąca dobru Polski, a może nawet narodu Polskiego. Właściwa polityka historyczna ma chyba pokazywać wielkość Polaków i walczyć z krzywdzącymi nas opiniami i stereotypami, często całkiem fałszywymi, a w innych razach mające jakieś uzasadnienie historyczne, z którego jednak wydobywana jest głównie ta część, która jest antypolska.

Fakt, mnie także często boli, jak różnego rodzaju ośrodki i media, od USA, poprzez Europę Zachodnią poczynając, a kończąc na kręgach związanych z Agorą, tudzież częścią opiniotwórczego środowiska żydowskiego polskiego związane, podnoszą ciągle i nieustannie i znowu od nowa, kilka spraw, którymi można nam przyłożyć jak pałką, którymi nas jako Polaków ośmieszają i usiłują z nas wszystkich czynić antysemitów.

Taką pałką jest od kilku lat Jedwabne. I kiedy jakiś palant podniesie znowu w mediach pałkę Jedwabnego, to dokładnie wiadomo w jakim celu: by udowodnić, że Polacy to w ogólności antysemici, a w szczególności mordercy. I na widok tej podniesionej pałki nasze elity zachowują się jak nie przymierzając zwykłe tchórze. Ci, którym bliżej do liberałów i Agory zgadzają się z pałkarzem. I nawet czynią z niego obrońcę porządku i moralności. Ci z prawej strony, aktualnie nam panujący, na widok podniesionej pałki zupełnie głupieją i nie wiedzą co odpowiedzieć. A pałka to pałka. I cały świat teraz o tym wie. I na nic zda się udawanie, że to imitacja pałki. Nie taka obrana przeciwko pałkarzowi jest skuteczna.

Doskonałym przykładem takiego zachowania jest wywiad z panią minister oświaty i (nomen omen) wychowania, a także z obecnym już szefem IPN – u, którzy na widok pałki Jedwabnego zupełnie zgłupieli i zaczęli się zachowywać – przynajmniej dla pałkarza i ludzi go popierających – jak niespełna rozumu, wygłaszając jakieś ahistoryczne i alogiczne głupoty.

Ja nie wiem na pewno, jak było w Jedwabnem. Prawdopodobnie to jednak Polacy, którym Niemcy pozwolili i których do tego zachęcili, zagnali Żydów do stodoły, wcześniej ich bijąc i poniżając, którą następnie podpalili. Stwierdziło to śledztwo IPN – u pod innym kierownictwem. Ale jakie by nie były szczegóły, wszyscy, cały świat wie, że to Polacy. I takie wypowiedzi, jak wzmiankowane powyżej, nie tylko ze nie zmienią opinii w świecie, ale tylko jeszcze bardziej wywołają pewność, że mamy, jako Polacy, coś do ukrycia. Może coś znacznie większego niż Jedwabne. Bo takich Jedwabnych w całej Europie było setki jak nie tysiące, a w Polsce kilka. To też o kilka za dużo, ale zmierzam do tego, by znaleźć sposób obrony. A nie jest nim zaprzeczanie, że to nie miało miejsca. Bo temat będzie wracał i wracał, za każdym razem narastając i potęgując złą opinię o Polakach.

Ja się pytam odpowiedzialnych za obecną politykę historyczną – dlaczego, zamiast zwracać kolejny raz uwagę całego świata głupimi wypowiedziami na sprawę Jedwabnego, nie rozgłaszać po wielokroć na cały świat choćby faktu pierwszego na ziemiach polskich spalenia żywcem ok. 80 mieleckich Żydów, co miało miejsce właśnie w Mielcu, i czego dokonali nie Polacy, nie wybrani do mordów Niemcy SS-mani, ale zwyczajny Wermacht, złożony z różnych niemieckich piekarzy i stolarzy, zwyczajnych Niemców.

Dlaczego o tym nie mówi świat, dlaczego światu wciąż się tego nie przypomina, zamiast dać się podprowadzać dyskusjami o Jedwabnym i dać się zrobić na kłamcę, antysemitę i mordercę. Czy to jest nowa polityka historyczna, to są jej wykonawcy? Zupełna amatorszczyzna, która fatalnie rokuje na przyszłość. Jak – za przeproszeniem – będą to tylko fachowcy od łączenia ofiar w Smoleńsku z żołnierzami niezłomnymi i powstańcami warszawskimi, to daleko nasza polityka historyczna nas nie zaprowadzi.

Ps. dla nieznających sprawy kaźni mieleckich Żydów, opis mordu, pióra Stanisława Wanatowicza.: „13 września 1939 roku do Mielca wkroczyły jednostki 8. Dywizji Piechoty niemieckiej Armii Południe dowodzonej przez feldmarszałka Mannsteina. W erew Rosz Haszana – wigilię żydowskiego Nowego Roku 5749 – wielu pobożnych Żydów modliło się w synagodze, inni brali rytualną kąpiel, jeszcze inni oczekiwali z drobiem w kolejce do rzezaka. Niemcy przepędzili z bóżnicy do rzeźni 50–70 Żydów. Zaryglowano okna i drzwi i strzelano do uwięzionych. Następnie bóżnicę, dwa domy modlitwy oraz rzeźnię oblano benzyną i podpalono. Ta pierwsza na dużą skalę zbrodnia ludobójstwa na ziemiach polskich odbiła się szerokim echem w całym kraju. Liczbę ofiar zawyżano niejednokrotnie nawet to 800.  Z rzezi uratowała się tylko 1 lub 2 osoby”

Andrzej Talarek

felieton.blog.onet.pl

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.