Chrońmy lasy przed leśnikami – czyli: co by na to powiedział Szafer?




W tym roku przypada 130. rocznica urodzin prof. Władysława Szafera. Z tej okazji podkarpaccy leśnicy urządzili jakiś czas temu wielką, dwudniową, uroczystą fetę, pod hasłem „W hołdzie wielkości Szafera”. Feta była duża i liczna, duży też był portret Szafera o wymiarach chyba ze 2,5 m na 2 m, który był jednym z głównych eksponatów konferencji. Wieźć go trzeba było ciężarówką. Teraz będzie z nim tylko kłopot. Chociaż już nie leśników.

Pewnie kłopot byłby z samym Szaferem, gdyby go dziś zapytać, co sądzi o gospodarce leśnej prowadzonej w lasach, które kochał. Lasach, zwanych jeszcze z przyzwyczajenia Puszczą Sandomierską, które z puszczą, przynajmniej w okolicach Mielca, nic wspólnego nie mają.

Trwa teraz awantura medialna o Puszczę Białowieską i o nadmiarowy – zdaniem niektórych – wyrąb drzew, który według innych jest wyrębem ratującym Puszczę. Jak jest w rzeczywistości, nie mnie rozsądzać, tym bardziej, że awantura ta ma już wymiar polityczny, antypisowski, choć wynikła za poprzedniej koalicji rządzącej Polską i Puszczą Białowieską także.

Nawiązuję do niej, bo widziałem wpisy mieleckich „zielonych” krytykujących decyzję obecnego ministra w sprawie tej odległej od Mielca Puszczy. Mielczanie bronią Puszczy Białowieskiej, a – za przeproszeniem – tyłka się im nie chce ruszyć do mieleckich lasów, by zobaczyć, co nasi leśnicy zrobili. A zrobili to, że lasy, które kiedyś były lasami jakie pamiętamy jeszcze z przeszłości i literatury, stały się w ostatnich kilku latach fabryką drewna.

A stało się tak po wybudowaniu całej sieci kamiennych, szerokich dróg, przecinających nasz lasy w różnych kierunkach. Jest ich już kilkadziesiąt kilometrów i ciągle są budowane nowe. Wycina się szeroko las, w pasie 15 i więcej metrów, nawozi kamień, utwardza, buduje wielkie, kamienne place składowe, skrzyżowania. Kosztuje to chyba koszmarne pieniądze, myślę że za kilometr takiej drogi trzeba zapłacić pół miliona albo i więcej. Szczególnie dużo jest ich w Nadleśnictwie Tuszyma, ale i Nadleśnictwo Mielec też zaczęło „nadrabiać” zaległości. Nazywają się te drogi drogami pożarowymi. Choć tak naprawdę są to drogi technologiczne, ułatwiające wywóz drewna, którego w ostatnich latach także wycina się znacząco więcej, niż w latach poprzednich. Może tak musi być, może las osiągnął wiek rębny i trzeba go ciąć.

Ale serce mi się kraje, jak idę przez las, a tu łysina, tam łysina, dalej ledwie kilkuletnie sosenki etc. Wiem, muszą zarabiać. Ale dlaczego przy okazji niszczą las tymi drogami. Ile razy do mieleckich lasów wjeżdżała straż pożarna? Pewnie są to zupełnie sporadyczne przypadki. A lasy palą się w upały, kiedy nawet nieutwardzona kamieniem droga jest utwardzona przez suszę i jest przejezdna nawet dla wielkich wozów straży pożarnych.

Nasze lasy, mieleckie lasy powinniśmy przestać nazywać Puszczą Sandomierską. To już Mielecka Fabryka Drewna, pewnie dla Krono, elektrowni i innych drewnożernych potentatów.Przykro, że to nikomu nie przeszkadza. Że nasi mieleccy zieloni protestując, przeciwko niszczeniu (?) Puszczy Białowieskiej, protestując przeciwko spalaniu drewna w Krono, jakoś nie widzą miejsc tuż obok Mielca, skąd to drewno się przywozi.

Zadowoleni są chyba rowerzyści, którzy uzyskali możliwość dojazdu w każdy kąt tej fabryki drewna. Niedługo zadowolenie będą zmotoryzowani, którzy też kiedyś uzyskają takie prawo. Na osłodę zostanie rezerwat Buczyna, im. Władysława Szafera i sam, przewracający się w grobie Szafer, gdy widzi, co czeka – jeszcze, nomen omen – Puszczę Sandomierską.

Ps. w tej sytuacji znaczenia nabiera propozycją mieleckiego radnego Mieczysława Wdowiarza, który chce zmiany tego skrawka lasu, leżącego w granicach miasta, na tzw. las ochronny, którego nasi leśnicy nie będą mieli prawa ruszyć. Mało to, ale dobre i tyle.

Za Wikipedią: „Las ochronny to las pełniący (wyłącznie lub dodatkowo) funkcję pozaprodukcyjne związane z ochroną gruntów, wód, infrastruktury oraz terenów zamieszkanych przez człowieka i zagrożonych skutkami zjawisk żywiołowych, np. powodzią. Chrońmy nasze wspólne lasy przed nadgorliwymi leśnikami.

Andrzej Talarek




Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.